Bartosz Kubicki: Ostatni weekend czerwca to 3. i 4. runda WPP. Przyjeżdżając w piątek na tor chciałem między innymi sprawdzić ustawienia auta, wcześniej nie miałem na to czasu. Na pierwszym treningu auto odmówiło posłuszeństwa, została uszkodzona uszczelka pod głowicą. Chłopacy z Waab garage szybko usunęli usterkę (wielkie dzięki!!!!) jednak na treningi zabrakło już czasu. Sobota i niedziela to dni w których udało się być najszybszym na kwalifikacjach i w wyścigu, osiągnąłem wszystko co mogłem osiągnąć, z czego sie bardzo cieszę. Mamy ok. 2 miesięcy do następnej rundy, postaram się dobrze wykorzystać ten czas. Auto już trafiło do warsztatu gdzie zostanie całkowicie rozebrane, porządny przegląd mu sie przyda. Oprócz tego zostanie wymienione całe zawieszenie, które mam nadzieję zagwarantuje mi wysokie lokaty w następnych eliminacjach. Przy okazji chciałem podziękować firmie Pol-car, Strongflex, ale przede wszystkim serwisowi Waab Garage, który nie tylko mnie ale także Jakubowi Paczkowskiemu w dalszej części sezonu będzie przygotowywać fiaty klasy 1N.
Przemek Kaźmierczak: Niedzielę zapamiętam jako udany dla mnie wyścig, choć dojechałem na podobno najgorszym dla zawodnika miejscu tj. czwartym to cieszę się, że po pierwsze udało mi się zrobić mój najlepszy czas okrążenia, a całe 9 okrążeń wyścigu ( nie liczę pierwszego po starcie ) były równe i powtarzalne. Po analizie czasów okrążeń, okazało się, że różnica między najgorszym, a najlepszym moim okrążeniem w wyścigu wyniosła niecałą sekundę. Poza powtarzalnością cieszy mnie również brak błędów (oczywiście nie liczę standardowej turystyki zwiedzania z trzy-cztery razy poboczy przy wyjściach z zakrętów...:)). Od ostatniej rundy majowej nie miałem okazji odbyć żadnego treningu na torze i mam nadzieje, że przed wrześniową rundą uda mi się trochę pojeździć i poprawić co nie co, żeby w końcu wskoczyć na pudło choć zdaje sobie sprawę, że konkurencja jest coraz szybsza i na pewno nie będzie to takie proste. Podsumowując; fajny weekend wyścigowy z wydaje mi się najbardziej w tym sezonie "ostrym" sobotnim wyścigiem i klasycznym choć szybkim wyścigiem niedzielnym, który pierwszy raz odbył się oddzielnie dla różnych klas (czy jest to dobre rozwiązanie dyskusja toczy się na forum "rajdowy poznań"...oceńcie sami). Co nie zawiodło to tak jak podczas pierwszej i drugiej rundy świetna atmosfera w paddocku WPP i wzajemna pomoc...i oby tak zostało do końca. Do zobaczenia we Wrześniu ;)
Wojtek Jakóbczyk: Dzień drugi to walka z kończącym się ogumieniem. Temperatura toru wynosiła grubo ponad 50 stopni, mimo starannych kalkulacji ciśnień i ostrożnej jazdy nie byłem w stanie utrzymać sensownej temperatury opon. Na starcie udało mi się wyprzedzić Krzyśka Hellwiga, ale po dwóch okrążeniach musiałem ustąpić. Z przodu walczyli trzej panowie B (Berliński - Bokiej - Błaszczyński), do Krzyśka nie miałem podejścia, trzeba było zadowolić się piątą pozycją.
Teraz dwa miesiące przerwy, które trzeba wykorzystać na pracę nad geometrią i hamulcami, bo z silnikiem o 150-180 koni słabszym od konkurencji tylko to pozostało. Ogromne podziękowania za dotychczasowe eliminacje należą się mojemu sponsorowi technicznemu, 4turbo.pl, który zajmuje się serwisem na zawodach oraz inżynierią wyścigową za pomocą urządzeń Racelogic. Osobno dziękuję kolegom z zespołu "A-Team": Bartkowi Berlińskiemu, Kubie Masłowskiemu oraz nieocenionemu Michałowi Masłowskiemu.
BARTEK KNAST: - Wynik niedzielnych kwalifikacji był dla mnie sporym zaskoczeniem. Po modyfikacjach, które wprowadził mi Krzysiek Mencel, a także dzięki sprężynom użyczonym (za pośrednictwem Bartka Kubickiego z Waab Garage) przez Łukasza Kosińskiego, udało mi się uzyskać rewelacyjny drugi czas. Co bardziej cieszy, wynik ten uzyskałem kilka razy, co może oznaczać, że wreszcie pojawia się upragniona powtarzalność. Wyścig zapowiadał się obiecująco od samego startu. Przez chwilę walczyłem o pierwsze miejsce, ale także o utrzymanie drugiej pozycji. Rywalizacja z Miłoszem Majewskim była dla mnie esencją wyścigowego weekendu. Były piękne i efektowne ataki, drobne dotknięcia ale wszystko odbywało się w duchu czystej, sportowej rywalizacji. Mogę jedynie przypuszczać, że inni kierowcy w takich sytuacjach w jakich się znaleźliśmy, zapewne zdemolowaliby mi samochód. Nie zaliczę jednak tego startu do udanych. Walka była na tyle zacięta, że na trzecim okrążeniu autko osłabło i dojechałem do mety na ostatnim miejscu. Teraz czeka mnie zbadanie przyczyn przegrzania silnika. Dodatkowo w trakcie wakacji, jeśli budżet pozwoli, może uda się wprowadzić modyfikacje i usprawnić auto tak, abym mógł walczyć o najwyższe laury, jak równy z równym. Dziękuję wszystkim zawodnikom za wspaniały weekend. Po raz kolejny okazało się, że walka odbywa się na torze, a nie w parku maszyn, gdzie wspieramy się wzajemnie, pożyczając sobie części i wzajemnie remontując auta. Wkrótce na portalu wyscigowypuchar.pl pojawią się materiały foto i video, do których oglądania serdecznie zapraszam. Do zobaczenia we wrześniu!















