Zakończył się pierwszy w historii sezon Wyścigowego Pucharu Polski. W roku 2009 odbyły się 3 eliminacje. I mało, i dużo - dla startujących na torze pierwszy raz, to na pewno wystarczająca ilość, bo w porównaniu do imprez typu KJS, jeżdżenia było bardzo dużo, a i prędkości zupełnie inne. Zamiast jak do tej pory, wrzucać drugi bieg na prostej, w niektóre zakręty wchodziliśmy na "dokręconej" czwórce. To bez wątpienia zupełnie nowa jakość, jeśli chodzi o przystępne imprezy motoryzacyjne. Oczywiście każdy krok naprzód (tolerowany przez PZM), w stosunku do KJS, czy Super Oes, wiąże się już ze zdobyciem licencji. Wyścigów nijak nie da się porównać do rajdów, ale zakochać w nich można się identycznie. WPP jednak, to nie tylko świeżo upieczeni posiadacze licencji BC. To także doświadczeni zawodnicy, którzy startowali kiedyś, albo starują nadal w innych wyścigowych, lub rajdowych mistrzostwach. Oznacza to, że powstał puchar, który przyciągnąć może każdego...
W pierwszym sezonie pojawiło się w sumie 25 zawodników. W porównaniu do pierwszego sezonu Rajdowego Debiutu, można mówić o miażdżąco większym zainteresowaniu, przy bardzo zbliżonym regulaminie i wymogach bezpieczeństwa. Tak jak w przypadku RD-3L, oczekując na regulamin WPP, spodziewaliśmy się znacznie mniejszych obostrzeń, a co za tym idzie nakładów finansowych. Prawda okazała się bolesna, a jednak znaleźli się chętni. Dynamika frekwencji wskazuje na to, że w kolejnych sezonach, jeśli tylko znacząco nie "pogorszy się" regulamin, spodziewać możemy się odrodzenia wyścigów w Polsce. Życzyć moglibyśmy sobie tylko trochę lepszego marketingu - może właśnie sezon 2010 będzie przełomem, na który czekamy...
Sezon 2009 zakończył się następująco: Klasę pierwszą wygrał Krzysztof Mencel, przed startującym w DSMP Piotrem Banym i debiutującym na torze Bartoszem Kubickim. Zwycięstwo w drugiej klasie dzięki trzem wygranym przypadło Piotrowi Gembickiemu, przed Jakubem Bieniem startującym tylko raz i Pawłem Borysem, któremu niedane było skończyć jedynej eliminacji w jakiej wystartował. Klasa trzecia, dzięki regularnym startom, padła łupem Pawła Grzywacza. Za nim uplasował się Marcin Gawarecki i Jakub Masłowski, któremu wystarczył także tylko jeden start aby znaleźć się na podium. Jedyna niespodzianka, to wynik w klasie Open. Na skutek wybuchu silnika w aucie lidera punktacji, zwycięzcą został Bartosz Gradowski, startujący najsłabszym autem w tej klasie. Liczba punktów które zebrał podczas wszystkich trzech eliminacji, pomimo zajęcia za każdym razem ostatniego miejsca, wystarczyła do wyprzedzenia w klasyfikacji sezonu wspomnianego Krzysztofa Hellwiga i zwycięzcy ostatniej rundy, Dawida Bokieja.















